
Wydarzenia związane z narodzinami
zbawiciela, Syna Bożego, w Jezusie Chrystusie, a
wraz z tym przyniesieniem światu uwolnienia od
grzechu, św. Paweł nazywa „nadejściem pełni
czasów”, czyli spełnieniem się oczekiwań
zbawczych i wyzwoleniem ludzi spod jarzma prawa
grzechu ku wolności przybranych synów Bożych.
Takie jest właśnie znaczenie Bożego Narodzenia.
Jezus malusieńki witany przez pasterzy i
powierzony pieczy pełnych wiary i zdziwienia
rodziców, przynosi światu pokój mocą przemiany
ludzkich serc w łasce zbawienia, którego dokona przy końcu
swego żywota, na krzyżu. Już Mojżesz każe modlić się swoim
kapłanom o pokój i błogosławieństwo Boże, które teraz w
Jezusie się urzeczywistniają. Dzieje się to mocą Ducha
Bożego, którego On wprowadził swoim przyjściem zbawczym:
„Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc
naszych Ducha Syna swego, który woła: ‘Abba Ojcze’. A
zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś
synem, to i dziedzicem z woli Bożej”. Maryja, Boża
Rodzicielka, w tym kontekście jawi się jako pierwsza
chrześcijanka i córka Boga: z racji zawierzenia woli Bożej i
współpracy z nią.
Jak wspomniałem w zeszłym tygodniu, z początku nie
było specjalnego zainteresowania datowaniem faktów
historycznych, ponieważ ważniejsze było ich przesłanie.
Ponadto, nawet, jeśli ktoś się starał utrwalać wydarzenia w
czasie, robił to w odniesieniu do jakiegoś globalnego
wydarzenia ważnego dla całej ówczesnej cywilizacji lub
lokalnej społeczności. Takim wydarzeniem było na przykład
założenie Rzymu, panowanie czy śmierć danego cesarza lub
króla, początek olimpiady itd. Dla chrześcijan pierwszych
wieków pamiętne były rządy cesarza Dioklecjana (od 284 r.),
jednego z najokrutniejszych prześladowców chrześcijan, które
nazywano „erą dioklecjańską”. Rachubę odliczania czasu
naszej ery od Chrystusa zawdzięczamy rzymskiemu mnichowi,
Dionizemu ze Scytii (†544), jednemu z najwybitniejszych
uczonych epoki, któremu ówczesny papież Jan I († 526)
polecił opracować nowy kalendarz liturgiczny świętowania
Wielkanocy. Istniejący wykaz autorstwa Cyryla
Aleksandryjskiego, był doprowadzony do 531 r. Dionizy
opracował następne stulecie. Odrzucił wtedy świadomie
datowanie dioklecjańskie „bezbożnego prześladowcy”, a
wprowadził liczenie nowej ery „od Wcielenia Pana”, którą
ustalił rok 753 od założenia Rzymu. Dał przy tym temu
następujące uzasadnienie:
„Wybraliśmy liczenie lat od Wcielenia Pana naszego
Jezusa Chrystusa, aby bardziej był widoczny początek
naszej nadziei i by jaśniejszym światłem zabłysło dla nas
źródło odnowienia ludzi, czyli tajemnica naszego
Odkupienia”.
Choć rachuba ta nie od razu zyskała uznanie, przyjęła
się jednak z czasem, głównie dzięki jej rozpowszechnieniu
przez późniejszego historyka św. Bedy Czcigodnego (†735) i
tak stała się dziś najpopularniejszą rachubą czasu na świecie.
I tak dziś, dzięki temu obchodzimy dzień 1 stycznia 2012 roku
naszej ery, albo czasu po Chrystowych narodzinach. Nawet
datowanie ma nam przypominać, że Bóg chce być z nami
zawsze i wszędzie. Pamiętajmy o tym na progu tego nowego
roku 2012.
Szczęść Wam Boże w tym nowym roku.
Ks. Ryszard
|